Witajcie!
Dziś po raz kolejny i ostatni na prośbę szefa
przybyłam do studia programu "Sablewskiej sposób na modę" by przygotować
kolor uczestniczce programu. Był to ostatni dzień nagrań w tym sezonie.
Nie wiem kiedy będzie kolejny i czy będzie mi dane w nim brać swój
udział jako kolorystka. Wiem jedno: na pewno w nim nigdy nie wystąpię
jako uczestniczka ;). Zrobiłam tej pani piękne rozświetlenie słonecznymi
refleksami a prowadząca program zaszczyciła mnie nawet swoim
spojrzeniem oraz zdaniem "nawet fajnie wyglądasz w tym fartuszku".
Miałam na sobie fartuszek fryzjerski. który dostałam na gwiazdkę dwa
lata temu. Dziękuję ci Święty!
Ze studia miałam pojechać prosto do
pracy ale mieszkam 5 min piechotą stamtąd więc zaszłam zostawić graty w
mieszkaniu. Weszłam do klatki, otwieram drzwi a zza nich wychylają się
męskie stylowe półbuty, patrzę w górę i widzę wysokiego przystojniaka o
ciemnych oczach i kasztanowych włosach. Posiadacz oczu i butów okazał
się przypadkowym gościem u mojej właścicielki, która przekupiwszy go
kubkiem kawy zagoniła do naprawy podwieszanej lampki. Miły był to widok
ale szybko musiałam się zbierać. Może jeszcze natknę się kiedyś na tego
nieznajomego. Tak na marginesie jego mina gdy spojrzał na moją czuprynę,
będzie mi się śnić po nocach...
To miłych snów, kochani!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz