wtorek, 26 lutego 2019

poranna pomyłka i zimowiosenny spacer

Dziś musiałam się zerwać z łóżka godzinę wcześniej niż zwykle żeby pójść na spotkanie organizacyjne z szefem. Przyszłam do pracy a tu nikogo bo spotkanie odbędzie się za tydzień. Tylko ja, jak to zwykle bywa, przeoczyłam informację o zmianie terminu :-P
Dzięki temu udało mi się dla Was zrobić te zdjęcia
dawny Smyk i globus Orbisu

wnętrze salonu i ja ;)
 oraz wybrać się na przemiły, słoneczny spacer mostem Poniatowskiego nad Wisłę
taka witryna sklepowa... robi wrażenie


Warszawa to czy Los Angeles? 
Wjazd na most
Most Poniatowskiego to jak do tej pory jedyna budowla w Warszawie, która robi na mnie pozytywne wrażenie. Podoba mi się połączenie estetyki i funkcjonalności, o które zadbano w każdym szczególe. O moście możecie dowiedzieć się więcej na warszawikipedii.
Podczas spaceru mostem oko cieszyły takie widoki:
Przystanek kolejowy PKP Powiśle

Stadion Narodowy i plaża
Most kolejowy i dalej bodajże Gdański
Wieżyczka mostu
Te wieżyczki to nie są ozdoby, mają one funkcję zadaszonych przejść do ulic znajdujących się pod mostem. Ta na zdjęciu prowadzi na Powiśle. W dolnym lewym rogu szyld baru "Pod Mościkiem". Także most spełnia naprawdę wiele funkcji... A w tych przejściach nie tylko można wypić piwko ale też załatwić yhmm... się (ja z tego nie sprawdziłam empirycznie).
wejście do jednego z przejść
to ja i dymek "nacjonalizmu nie włożysz do garnka" say hello!
Przeszłam jednym z takich przejść w dół ale niestety ulica była ogrodzona i bez przejścia dla pieszych. Wróciłam się kawałek do przystanku trolejbusowego i przeszłam

takim przejściem pod mostem

fragment konstrukcji
na drugą stronę mostu. Doszłam do brzegu Wisły gdzie jest ładny bulwar, ścieżka rowerowa i siłownia taka jakie są np nad zalewem Zemborzyckim. Bulwar otoczony jest murkiem ozdobionym kolorowymi grafitti.

fragment murku, lisek i pan

Wisła
no i most ze swoją precyzyjną konstrukcją
Spacer trwał godzinkę z hakiem a potem już wsiadłam w tramwaj i do pracy. Z ciekawych wydarzeń z pracy: u jednej z fryzjerek był przystojny i miły klient a do szefa przyszła jego stała klientka i koleżanka - Novika :)). Pomaganie szefowi jest czasem bardzo fajne;) Do mieszkania wróciłam grubo po 21.
Uff to był pracowity i ciekawy dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz