wtorek, 26 lutego 2019

Warsaw by night

Witajcie!
Jak już Balbinka wspomniała w poprzednim, gościnnym wpisie zaliczyłam w minioną sobotę pierwszy warszawski Klubing. Wyszło jak zwykle na spontanie. Zaproponowałam koledze po pracy wyjście na spacer na starówkę ale za jego namową obraliśmy całkiem odwrotny kierunek: Plac Zbawiciela. Miejsce to słynie z Tęczy, która tego wieczoru była biała od śniegu i mrozu. My przed tym mrozem schroniliśmy się w barze "Plan B". Jest to popularne wśród warszawskich pseudohipsterów miejsce. Jak zresztą cały plac. Jest tam nawet free wi-fi o nazwie PlacHipsrera. Niestety prawdziwego hipstera tam nie uświadczysz. Trochę się zawiodłam na tym miejscu bo marny wybór piw i alkoholi no i jak wszędzie gdzie modnie - drogo.
Wypiliśmy po piwku i poszliśmy zjeść rosół u Chińczyka. Rosół jak na prawdziwy chiński przysmak przystało smakował glutaminianem a sajgonki podano nam z kiszoną kapustą. Dodatkowo na bannerze wywieszonym w korytarzu dopatrzyłam się dania "Pstrąd pieczony". Prawdopodobnie to jakaś ryba (być może z gołębia lub dziwnych ryb pływających w akwariach ustawionych w przestronnej sali resturacji).
Po tej kolacji poszliśmy do ponoć popularnego wśród celebrytów klubu zwanego "Glam". Zawiodłam się na tym miejscu. Może jestem wybredna jak to na lubelskiego hipstera przyzwyczajonego do "Szklarni" "Domu Kultury" i "Mostu Kultury" przystało. Muzyka - nudna, piwo - mdłe, kible - zatkane. Nie pozostało mi nic jak tylko się natrąbić. Co zrobiłam i zakończyłam ten klubing marnie. Jak - to już zostanie moją tajemnicą :P.
A teraz dalszy ciąg Warsaw by night. Szef Maniewski i kilku stylistów z naszego salonu przygotowywało aktorów do filmu o tym tytule. Ja wybrałam się dziś na jego premierę, reklamować nasze usługi, rozdawać vouchery, pobłyszczeć trochę w świetle reflektorów rzucanych na gwiazdy;). Film nie był zły ale też nie jestem stanie stwierdzić o czym. Mogę tylko powiedzieć, że Iza Kuna nie paliła chyba nigdy trawki bo nie umiała zagrać osoby na haju. Najlepiej zaprezentowała się Stanisława Celińska - dla mnie po prostu stara, dobra szkoła aktorska!
 Miło jest pracować w miejscu, które bierze udział w wydarzeniach artystycznych na taką skalę i mam nadzieję, że kiedyś też będę mogła dołożyć swoje pięć groszy do kolejnych ;)
Pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz