Jest takie miejsce na mapie Edynburga gdzie muzyka spotyka się z fryzjerstwem w jednej osobie. Jest to One Barbers barbershop połączony ze studiem muzycznym zaopatrzonym w profesjonalny sprzęt diżejski.
Prowadzi go Nickey Oneill alias Nick Green. Barber i DJ w jednej osobie.
| tu Nickey trochę nieostry |
Miejsce przyciąga uwagę przestronnym wnętrzem przeznaczonym do jego pracy z włosami gdzie ściany obłożone są plakatami z imprez, zespołów muzycznych i zdjęciami bokserów (hobby Nickeya to boks i MMA), przy ścianie stojaki z gitarami i ławeczki prawie bez przerwy zajęte przez panów czekających na strzyżenie. Strzyżenie fachowe, wykonane z wprawą i bardzo charakterystycznym wykończeniem. Każdy klient może się spodziewać delikatnego i stanowczego podgolenia karku, szyi i skroni. Za jedyne 5 do 8 funtów. Z tego powodu na jednego klienta przypada jakieś 15 minut uwagi.
Usługa sprawna, szybka i dziękuję! następny proszę!
| plakaty |
| klimat studia garażowy |
Za ścianą z plakatami znajduje się natomiast nieustannie ulepszane studio, w którym ten sam człowiek lecz pod inną już postacią przeprowadza indywidualne lekcje grania na deckach. Do tego na dodatek gruszka bokserska i tajemnicze drzwi w podłodze za którymi po zejściu drewnianym schodkami w dół znajdujemy się w zawilgłej piwnicy pełnej wszystkiego: od desek i cegieł po stare krzesło barberskie, czajnik, żelazko i toaletę.
Właściciel nie zamierza długo pozostawić tego w stanie jaki widziałam. Już niebawem zamiast cuchnącej piwnicy i dźwięku kapiącej rury będzie tam studio nagraniowe!
Czym jeszcze może zaskoczyć? Jest niesamowicie otwarty i po dwóch minutach rozmowy jesteśmy kolegami a po 10 proponuje mi pracę, jego córka mówi, że wyglądam "cool" i pasuję do tego miejsca.
Po czym zaprasza mnie na próbne strzyżenie, wykonuję je jeszcze tego samego dnia, w między czasie przeprowadzając się na tą samą dzielnicę, gdzie znajduje się One Barbers, przeżywając niemały stres. W czym bardzo pomaga i wspiera mnie Alan, mój chłopak:)
Ta historia ma jeszcze drugie dno i mniej ciekawe zakończenie. Dowiaduję się i to nie po raz pierwszy, że Edynburg jest jak Lublin (czyli taka duża wieś) wszyscy wszystkich znają i wszystko ci o wszystkich opowiedzą. Także w ciągu jednego dnia poznaję niezmiernie przedsiębiorczego człowieka, proponuje mi pracę i dowiaduję się z bliskich mi źródeł, że dawniej zamieszany był w mniej ciekawe historie. Tego samego dnia wykonuję u niego strzyżenie dla jego wspólnika (jest zadowolony choć troszkę za długo siedział na fotelu), prawie psuję jego maszynkę. Trzy dni później strzygę włosy samego Nickeya, uczy mnie trzymać brzytwę, pokazuje mi swoją piwniczkę i opowiada historię życia, z grubsza ale nie pomijając, że był również złym chłopcem. Pierwszy barbershop otworzył mając 17 lat. Zawsze pracował dla siebie. Najlepsze brzytwy kupuj u turków. No i grzebień, który ma od zawsze i już nigdzie takiego nie znajdziesz.
A cała przygoda zakończyła się tak, że mu pięknie podziękowałam za ofertę.
Jak pamiętacie mam już swoje miejsce i bardzo je lubię: ROCK PAPER SISSORS!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz